Brzoskwinie w cieście naleśnikowym.

Nie wiem jak u was, ale u mnie w domu na deser nie trzeba nikogo namawiać. Niedziela jest zawsze świetnym pretekstem, żeby się bezkarnie nażreć. Z resztą po diecie mojego męża od dwóch tygodni nie ma już śladu. Nikt tego głośno nie powiedział, ale skoro nie blenduje już o 5:00 rano płatków owsianych z bananem, to można uznać, że ten etap przeszedł do historii. Przynajmniej do następnego ważenia. Z tej okazji zrobiłam dzisiaj brzoskwinie w cieście naleśnikowym:

Ciasto naleśnikowe:
– Szklanka mleka,
– Szklanka mąki pszennej
– 1 jajko
– pół łyżeczki mielonego chilli

Oraz:
– Puszka brzoskwiń w syropie,
– 1 itr oleju rzepakowego,

 

Przygotowanie:

1) Składniki na ciasto naleśnikowe mieszamy w misce do uzyskania jednolitej konsystencji. Można zrezygnować z chilli i dodać np. wiórki kokosowe. Albo nie dodawać nic. Pełna dowolność.
2) W małym garnku rozgrzać litr oleju rzepakowego.
3) Brzoskwinie zanurzyć w cieście naleśnikowym (żeby ciasto lepiej trzymało się owocu, można najpierw obtoczyć brzoskwinie w mące pszennej. Ja jestem leniwa i tego nie robię).
4) Smażyć na głębokim oleju na złoty kolor, obracając od czasu do czasu.
5) Brzoskwinie rewelacyjnie smakują z konfiturą z żurawiny, chociaż ta z borówki też robi robotę. Do tego obowiązkowo lody! Jeśli tak jak mój mąż, właśnie rzuciliście dietę, polecam na dokładkę sos czekoladowy.

Moje dziecko poprosiło o dokładkę, a nie jest to standard, nawet jeżeli chodzi o deser.
Skwitowała to słowami: „Gdybyś dała tego spróbować Magdzie Gessler, to w końcu przestałaby marudzić!” .
Ja tam widzę to tak, że może Masterchef to nie jest, ale na kuchenne rewolucje też się nie kwalifikuje.

Smacznego!

Leave a Reply