Co mnie zepsuło.

Wygrzebałam dzisiaj w internecie swojego starego bloga (nie szukajcie, nie znajdziecie). Jakiegoś jednego z wielu założonych na lewo, kiedy chciałam coś zakomunikować światu, ale absolutnie nie chciałam, żeby przeczytał to ktoś znajomy. I stwierdzam z przykrością, że lepiej mi szło wyrażanie myśli 10 lat temu. Jakoś bardziej bezpośrednio.

„Czwartek jak zawsze.
Słońce oślepiało, powiewał lekki huragan Cyryl,
pewnym krokiem weszłam do sali (w końcu spóźniłam się tylko 6 minut…
Musiałam się pomalować, a że czynność przedłużyła mi się na te 10
minut, które powinnam przeznaczyć na ubieranie się… no cóż no. Miałam
wyjść nago?)”

I wiecie, że nawet się uśmiałam?

Co ta dorosłość robi z człowiekiem? Człowiek się jakoś blokuje. Jakby zaczął myśleć. I jakby go obchodziło co ludzie powiedzą. Nie wiem, ale pod tym względem to ani macierzyństwo ani małżeństwo zdecydowanie mi nie służy. Ani dorosłość w ogóle.

Kiedyś, a pamiętam jak dziś, co wtorek spóźniałam się na biologię. Kładłam się w poniedziałek wieczorem spać i wiedziałam, że jutro będę spóźniona. Tak to już było. Bez względu na to o której wstałam. Wtorek – spóźnienie.
Rzucałam wymówkami jak z rękawa. O zaciętej windzie, o spóźnionym pociągu (nigdy nie dojeżdżałam, ale kto to wtedy sprawdzał?).
Mało tego, ja się uwielbiałam spóźniać, bo miałam tą świadomość, że kiedy jak nie teraz.

A dziś? Przecież ja się nigdy nie spóźniłam do pracy! Ja wiem, że to jest atut, ale jaki to jest smutny atut! Jak człowieka system zniewolił, jak go ZUSy, NFZty i banki wyciskają jak cytrynę.
Jak kurwa w wojsku, czwarta rano, staję na baczność na dźwięk budzika.

Z szalonych rzeczy, które ostatnio zrobiłam to raz poszłam spać o 23:00 wstając do pracy o 4:00 rano. I nawet nie to, że gdzieś byłam, że piłam, tylko po prostu. Bezsenność.

A spontaniczne decyzje? Dzisiaj spontanicznie upiekłam chleb. Rano tego nie planowałam. Mogłabym to nawet podciągnąć pod kategorię szaleństwa, bo kto pracujący w piekarni piecze chleb w wolny dzień?

A was jak zepsuła dorosłość?

3 komentarze

  1. Asia

    Wrzesień 2, 2017 at 6:59 pm

    Hahahahha 🙂
    Hmmm spontaniczne dzisiaj wyłączyłam budzik u prawie się spóźniłam do teściów, których miałam zawieść na wesele a co tam raz się żyje😂😂😂😂😂😂

    1. Matka Gastronomiczna

      Wrzesień 3, 2017 at 5:06 am

      GOrzej niż spóźnienie do pracy 😀

  2. SoSimply

    Wrzesień 8, 2017 at 11:36 am

    Budzikom śmierć jak śpiewa klasyk. Masz racje dużo patrzymy „co ludzie powiedzą, a nie myślimy o sobie.

Leave a Reply