Mały chomik czyli sprzątanie drugiej szansy.

Dawno mnie tu nie było. Może będę w stanie zjawiać się tu częściej na emeryturze. O ile dożyję i o ile nie umrę na niej z głodu. Na razie chodzę do pracy. Bardzo dużo chodzę do pracy. I oto przyczyna braku aktualizacji.

Wróciłam dzisiaj do domu. Z pracy, a jakże. Od progu obserwuję jakieś dziwne zachowania wśród domowników tzn. mój mąż ściera kurze. Nie do pomyślenia, a jednak powstrzymuję pytania i nie uzewnętrzniam złośliwych komentarzy. Nie pytam czy coś się stało, czy dobrze się czuje, czy będziemy mieć gości. Nie poruszam tematu, tylko biorę ścierkę i dołączam. Zabieram się za łazienkę i obserwuję kątem oka jak małżonek ofiarnie ściera kurze w pokoju dziecka. Nie może się jednak obejść zupełnie bez pytań, więc zadaję jedno konkretne czy będziemy jej te kurze wycierać do 18 urodzin, ale w odpowiedzi słyszę, że tylko do momentu, w którym wprowadzi się do niej mąż i on zacznie ścierać.

Rzucam jeszcze niepewnie, że można by wypieprzyć trochę zabawek, którymi się już nie bawi, ale w odpowiedzi słyszę z drugiego pokoju, że JA SIĘ WSZYSTKIM BAWIĘ.
Oczywiście. Pewnie dlatego, że tak intensywnie używane, ojciec ściera teraz z tych wszystkich zabawek warstwę obcej cywilizacji.

Znamy takich, którzy też się kiedyś wszystkim bawili, a teraz zbierają w szafkach pudełka po margarynie, bo przecież to się jeszcze kiedyś może przydać. Ostatecznie czas pokazuje jakie to przydatne rzeczy. Szczególnie kiedy na pudełko z ramy z 1997 roku przez dekadę nakłada się kolejne, a to pierwsze dalej się nie przydało. Ale może kiedyś to się zmieni? Kto wie. Warto trzymać. Nie znasz dnia, ani godziny.

Nie odpuszczam i proponuję, że w związku ze zbliżającą się zimą stulecia, można by chociaż opróżnić jeden pojemnik z maskotkami i wsadzić tam ciepłe rajstopy.
U dziecka zapanował entuzjazm, chociaż my ze Starym dobrze wiemy jak to się skończy. Telewizja pokazuje teraz takie rzeczy. Chodzi o te programy, w których całe chaty zapchane są po sam sufit rzeczami niezbędnymi do życia. Tyle czekają, żeby się przydać, aż zaczynają się rozkładać razem z chałupą. Wtedy wpada nadzór budowlany, pracownik socjalny czy też inna instytucja i nakazuje to wszystko posprzątać, albo przyjedzie ciężka maszyna i jednym uderzeniem nada temu kres.
Żeby sytuacji zapobiec sprowadzają psychologa, cztery kontenery i właściciel tej menelarni sortuje swój dobytek na dwie kupki. Na jednej jest to co zostaje i JESZCZE SIĘ PRZYDA, a do kontenera wrzuca to, bez czego będzie w stanie się obejść. No i w kontenerze leży pięć rzeczy, a przydatna kupka sięga już komina.

Zostawiliśmy z tą sprawa nasze dziecko w towarzystwie pudła pełnego maskotek i worka na śmieci. Wracamy za jakiś czas i zastajemy zmianę scenerii. Puste pudło, w lekkim stopniu zapełniony worek i między tym stertę maskotek. Myśleliśmy naiwnie, że to może jakiś presorting, ale okazało się, że pod naszą nieobecność odbył się casting na drugie życie. Każdy został bowiem zapytany czy wybiera worek czy jednak wolałby nie. 80% ankietowanych zrezygnowało z worka.
Łącznie z dziurawą, zieloną rybą, z którą to wprowadził się do mojego życia mój wówczas 27 letni mąż.

1 Comment

  1. www.ikolorowanki.pl

    Grudzień 26, 2017 at 8:43 am

    Jestem pod wrażeniem wysiłku, jaki został włożony w napisanie tego artykułu 🙂

Leave a Reply