Metamorfoza łazienki za 500 zł

Najpierw postanowiłam sprawdzić czy 500 zł to wystarczająca suma na 5 dniowy urlop w Zakopanem.  Kiedy okazało się, że wypoczynek za tę kwotę pod Tatrami to nie skrajny survival o czym pisałam w relacji, do kieszeni „wpadło mi” kolejne 500 zł (nie, nie jesteśmy beneficjentami rządowego programu 😉 ). Tym razem postanowiłam za te pieniądze zrobić remont… łazienki.

Metamorfoza łazienki za 500 zł

5 lat temu nabyliśmy mieszkanie z łazienką urządzoną (to duże słowo) niczym „na chwilę”, a już z pewnością po kosztach. Najbardziej nienawidziłam podłogi złożonej z gresu technicznego rodem z garażu. W dodatku chyba z rozbiórki, bo każdy kawałek kafelki miał inny wymiar i kształt. Istny koszmar.
Cały czas mówiliśmy sobie, że trzeba będzie doprowadzić łazienkę do porządku, z tym, że każdy wie ile kosztuje generalny remont tego pomieszczenia. W najlepszym wypadku musielibyśmy dodać do 500 zł jeszcze jedno zero na końcu 😉
Zwlekaliśmy ile się dało, a dałoby się jeszcze długo, bo instalacja i sprzęty sanitarne w momencie kupna mieszkania były jeszcze nowe. Wszystko działa jak należy. Cierpi jedynie oko.

 

Co zrobiliśmy, żeby przestały boleć nas oczy?

Malowanie. Podstawą była diametralna zmiana kolorów. Obecnie producenci farb pozwalają pomalować już chyba wszystko, co ludzie chcieliby dotknąć pędzlem. Z lodówkami włącznie. Postanowiłam skorzystać z farby V33 do płytek ceramicznych (94,69 zł za 0,75L). Tanio nie jest, ale produkt jest wydajny i daje spektakularne efekty. Nie było potrzeby zmieniać dobrze trzymających się kafli wokół wanny. Tam, gdzie ich nie ma postawiłam na farbę w czarnym kolorze przeznaczoną do wilgotnych pomieszczeń z Duluxa (69,98 zł za 2,5L). Do sufitu wybrałam farbę o tych samych właściwościach tyle, że z Colours (59,98 zł za 2,5L). Do tego akcesoria malarskie (taśma, wkłady do wałków (razem 30,78zł) oraz gotowa gładź na ubytki w ścianach (10,97zł).
Ponieważ jesteśmy ludźmi okazji, udało nam się „złowić” w Castoramie powystawowe lustro, przecenione z 240 zł na 120zł. Urok osobisty mojego męża zmniejszył cenę o kolejne 25% wartości ceny wyjściowej i tym sposobem nabyliśmy je za 60 zł! Do tego wszystkiego na dziale oświetleniowym trafiliśmy na końcówki serii i za spoty oświetleniowe 1X potrójny i 2X pojedynczy zapłaciliśmy jedyne… 45 zł :).
Do zakupów dorzuciliśmy jeszcze 25 kg tynku gipsowego z Goldbandu (23,75zł), a 4 m2 wykładziny pcv zamówiliśmy na allegro płacąc z przesyłką jedyne 55,20zł.
Koniec wydatków. 450 zł 35gr.

Siłą własnych rąk

Przez cały tydzień, małymi kroczkami, wprowadzaliśmy w życie swoją wizję. Zaczęłam od własnoręcznie wykonanej ceglanej ściany, którą stworzyłam za toaletą w celu rozjaśnienia pomieszczenia. Nie chcieliśmy bowiem malować całej wnęki na czarny kolor. Tutoriali jak tego tego dokonać nie korzystając z gotowców jest na Youtubie cała masa. Osobiście i tak byłam zmuszona opracować na szybko własną metodę, ponieważ nie miałam formy cegły. Całość „rzeźbiłam” więc w tynku zwykłym drewnianym patyczkiem. Jak na pierwszy raz i całkowicie samodzielną robotę, trochę na wariackich papierach, jestem zadowolona z efektu.
Do tego okazało się, że niepotrzebnie sugerowałam się normami producenta na tynku gipsowym. Spokojnie wystarczyłoby 10 kg opakowanie i jeszcze sporo by zostało. No cóż. Za to miałam  okazję przywieźć ten wór na rowerze i to z pewnością były niesamowite doznania.

Samo malowanie nie stanowiło problemu. Zarówno ściany jak i kafelki odnawiało się bezproblemowo. Największym wyzwaniem okazało się położenie wykładziny i cóż… Po tych doświadczeniach żadne z nas raczej nie będzie nigdy pracować w Komforcie.

Efekt końcowy

Brakuje jeszcze dodatków, ale podstawę udało się uzyskać, w naszym mniemaniu, bardzo zadowalającą. Poniżej prezentuję owoce pracy.
Co sądzicie?

Leave a Reply