Przepis na chleb ziołowy.

Tam gdzie święty spokój czyli w kuchni.

Mam czasami takie dni, w których tak dobrze przebywa mi się w kuchni, że gotuję całe popołudnie. Tak jest właśnie dzisiaj.
Dla mnie to najlepszy sposób na odrobinę świętego spokoju, bo nikt z domowników nie będzie przecież protestował, że znalazł się chętny do stania przy garach. A coś jeść trzeba.
Poza obiadem, dzisiaj niezbyt wyszukanym (ziemniaki, brokuł i pierś z kurczaka w płatkach kukurydzianych z odrobiną lnu), postanowiłam upiec schab ze śliwką. To akurat moje fanaberie, bo nieletnie akceptuje wyłącznie drób, a Stary nie jada śliwek.

Aby zaoszczędzić sobie słuchania:
1) OJEJ MAMO, A CO TO ZA MIĘSKO? DOBRE, ALE NIE…DZIĘKUJĘ.
2) OJEJ, ANKA… ŚLIWKI? MOJE ULUBIONE… PRZECIEŻ WIESZ, ŻE NIE LUBIĘ ŚLIWEK/ KOPERKU/ KMINKU/ TYMIANKU/ OBIADÓW NA SŁODKO/ NATKI PIETRUSZKI/ REALU MADRYT  (niepotrzebne skreślić).

No to aby zaoszczędzić sobie ojojania postanowiłam upiec chleb ziołowy ( z natką pietruszki, która jak się dzisiaj okazało, zmiksowana na papkę jest dla mojego męża zupełnie niewyczuwalna)

Przepis poznałam już dawno, ale jakoś nigdy nie było okazji wypróbować.

Chleb ziołowy

Ciasto:
– 1/2 kg mąki pszennej
– 20 g drożdży
– łyżeczka soli
– łyżka cukru
– 100 ml ciepłego mleka
– 100 ml ciepłej wody
– 70 g roztopionego masła
– 2 jajka

Nadzienie:
– Pęk natki pietruszki
–  2 łyżki ziół prowansalskich
– 4 ząbki czosnku
– 1 cebula
– 120 g roztopionego masła

  1. Do miski wsypujemy mąkę. Dodajemy drożdże, cukier, sól, jajka, masło, mleko i wodę. Dla ułatwienia dodam wam, że osobiście, żeby nie grzać osobno mleka i wody, gotuję do wrzenia samą wodę, odmierzam 100 ml i dodaję do nich kolejne 100 ml zimnego mleka. Tym sposobem uzyskuję idealną temperaturę obu płynów.
  2. Ciasto wyrabiamy do uzyskania jednolitej konsystencji, przypominającej ciasto na pierogi. Nie może się lepić do rąk!
  3. Wyrobione ciasto odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce.
  4. W czasie gdy ciasto wyrasta, my zajmujemy się nadzieniem. Masło roztapiamy, cebulę kroimy na mniejsze części, ząbki czosnku obieramy. Pęk pietruszki lekko rozdrabniamy. Wszystkie składniki przekładamy do wysokiego naczynia i blendujemy.  (Kusiło mnie, żeby dodać chilli, ale obawiałam się, że dziecko znowu będzie głodne)
  5. Wyrośnięte ciasto przekładamy na blat i rozwałkowujemy w prostokąt ok 30 cm szerokości i 60 cm długości.
  6. Wzdłuż dłuższego boku dzielimy na 6 mniejszych prostokątów.
  7. Pierwszy z nich smarujemy nadzieniem i przykrywamy kolejnym prostokątem, którego wierzch również smarujemy nadzieniem i tak do ostatniego prostokąta. Ostatni prostokąt pozostaje nieposmarowany.
  8. Pas dzielimy teraz na 6 części i układamy pionowo w tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.
  9. Pieczemy w 170 stopniach z termoobiegiem ok 40 minut.
  10. Smacznego! 🙂

2 komentarze

  1. Asia

    Wrzesień 2, 2017 at 7:03 pm

    Chyba wypróbuję ten przepis! Chociaż wstyd się przyznać drożdże mnie przerażają!

    1. Matka Gastronomiczna

      Wrzesień 3, 2017 at 5:04 am

      Myślę, że na zakwasie też moze być spoko!

Leave a Reply